Teatr o nas – my o teatrze

Teatr jest sztuką piękną i szlachetną, lecz przez wielu wciąż niedocenianą. Zazwyczaj najwięcej do zarzucenia mamy pod tym względem młodzieży.

Satysfakcję więc budzić może fakt licznego udziału młodych ludzi w odbywającym się od ośmiu już lat Międzyszkolnym Konkursie Wiedzy o Teatrze, zaangażowania się w pracę sekcji teatralnych, istniejących od lat przy MOK (jej efektem są sukcesy utalentowanych młodych głogowian w konkursach i przeglądach róznych szczebli), tworzenie amatorskich teatrów i kół zainteresowań przy wielu głogowskich szkołach. Potwierdzają to także cieszące się zainteresowaniem młodych działania i projekty teatralne, organizowane pod patronatem różnych instytucji (przykładem mogą być prowadzone przez Joannę Piwowar, Martę Piwowar i Martę Groffik Warsztaty Wokalno-Teatralne „FAMA” 2007).

Czy młodzi rozumieją sztukę? Czy są na nią wrażliwi? Czy potrafią odczytywać jej znaki?

Reinkarnacje, FAMA 2007, foto: Barbara Kościańska

Uczestnicy VIII Międzyszkolnego Konkursu Wiedzy o Teatrze recenzowali oglądany w Miejskim Ośrodku Kultury spektakl „Rozmowy nocą”, autorstwa i w reżyserii Karoliny Szymczyk-Majchrzak. Przedstawienie, w którym główne role zagrali Magdalena Różczka i Modest Ruciński, na długo zostanie w pamięci głogowskiej publiczności.

Oddajmy głos dwóm uczestnikom Konkursu: gimnazjaliście – Albertowi Ryterskiemu i licealiście – Mateuszowi Iglikowi.

Katarzyna Swędrowska


Miłość to topos wykorzystywany w nieskończonej liczbie dramatów. Karolina Szymczyk-Majchrzak podeszła do tego tematu z zupełnie innej strony. Jej sztuka „Rozmowy nocą” to opowieść o miłości,która nie może się udać, a także o nieuchronnej samotności.

Bezimienna kobieta (nie znamy imion bohaterów) wysyła do lokalnej gazety anons matrymonialny. Poszukuje ona potencjalnego ojca dla swojego dziecka. Pełniłby jedynie funkcję dawcy spermy, więc nie ma mowy o dłuższym związku. Odpowiedziała tylko jedna osoba.

Ona (Magdalena Różczka) i On (Modest Ruciński) zawierają znajomość, by dowiedzieć się czegoś o sobie. Ona chce, by jej partner był przystojny i mądry, bo dziecko także po nim będzie dziedziczyć cechy wyglądu i charakteru.

Magdalena Różczka bardzo dobrze wczuła się w rolę. Mówiła stanowczym tonem, a gdy trzeba – kokietowała. Postać przez nią grana zadawała dziesiątki pytań, niekoniecznie zastanawiając się nad ich sensem. Aktorka bardzo dobrze poruszała się na scenie i świetnie oddawała emocje. Okazywała je nie tylko mimiką i gestem, ale także np. modulacją głosu. Modest Ruciński natomiast doskonale pasował do roli lekko nieśmiałego, ale – gdy trzeba – stanowczego mężczyzny. W pamięci utkwił mi jego taniec-łamaniec, który wyraźnie ożywił widzów.

Jak na nowoczesny dramat, scenografia była bardzo bogata, ale wszystkie jej elementy zostały w spektaklu wykorzystane. W stu procentach wykorzystano powierzchnię sceny. Świetnym elementem dekoracyjnym było drzewo z korzeniami w parku.

Nastrój budowała muzyka. Słychać było muzykę pop, muzykę poważną, nawet aktorzy śpiewali na scenie.

Dotychczas pisałem w samych superlatywach, pora jednak na wady. Najważniejsza z nich jest długość, a właściwie krótkość spektaklu. Innych poważnych wad tego przedstawienia nie dostrzegłem, bo najwyraźniej ich nie było.

Na przedstawienie „Rozmowy nocą” pójść warto. Publiczność żywo reagowała na zwroty akcji i na częste gagi. A na szczęście nie były to gagi z cyklu „tortem w twarz”. Zdecydowanie polecam to antyfeministyczne przedstawienie. Jeżeli ktoś uważa, że jest ono za krótkie, zawsze może pójść jeszcze raz…

Albert Ryterski, Gimnazjum Nr 2


Podczas oglądania sztuki „Rozmowy nocą” przypominają się słowa znanego przeboju „Budki Suflera”: „Bo do tanga trzeba dwojga…”

Utwór Karoliny Szymczak-Majchrzak to tragifarsa o poszukiwaniu siebie, bliskości drugiego człowieka, miłości i poczucia bezpieczeństwa. O tych wartościach, które przeżywają obecnie głęboki kryzys.

Główna bohaterka, „Królewna” (jak sama siebie nazwała przedstawiając się drugiemu bohaterowi), to atrakcyjna, trzydziestodwuletnia kobieta, z zawodu rzeźbiarka, która stara się znaleźć dawcę nasienia, by począć i urodzić upragnione dziecko. Rozczarowana dotychczasowymi doświadczeniami, nie szuka miłości ani spełnienia, ale jedynie kogoś, kto da życie jej dziecku.

Daje więc ogłoszenie w lokalnej gazecie i decyduje się spotkać z jednym z kandydatów. Na umówione spotkanie (znakiem rozpoznawczym dla obojga miał być por) przybył trzydziestoletni autor książek i poradników kulinarnych, „Harry”. I tu zaczyna się akcja właściwa sztuki.

„Harry” zakochuje się w „Królewnie” i stara się przekonać ją do tego, żeby mu zaufała. Jednak kobieta, zaskorupiała w swej obawie przed zranieniem, odrzuca szansę na miłość, chowając się za maską ironii, cynizmu i pozornej oziębłości. Swoją postawą doprowadza mężczyznę do furii, co jeszcze bardziej utwierdza ją w przekonaniu, że broniąc się przed bliskością podjęła słuszną decyzję. Jej marzenie o „zapłodnieniu bez zobowiązań” spełnia się i kobieta odchodzi.

Czy jednak jest to jej sukces?

W sztuce „Rozmowy nocą” uderza przede wszystkim głębia tematu, ukryta pod pozornie lekkimi dialogami. Jest ona ilustracją naszych czasów – czasów zaniku podstawowych wartości, ogólnej globalizacji i komercjalizacji życia. Nie jest to jednak temat nowy. Podobną sytuację opisał już John Irving w „Świecie według Garpa”. Tam matka tytułowego bohatera, Jerry Fields, która wyniosła z dzieciństwa i młodości urazy i fobie wobec mężczyzn, podobnie jak Królewna szukała tylko i wyłącznie dawcy nasienia dla poczęcia dziecka.

Znakomicie dobrana obsada i rewelacyjna gra aktorska uwypukliły przesłanie sztuki.

Magdalena Różczka brawurowo zagrała sfrustrowaną, zagubioną w świecie i z pozoru pozbawiona uczuć współczesną kobietę. Modest Ruciński partnerował jej wspaniale- nie stanowił tła ani”dekoracji”, ale był pełnoprawnym uczestnikiem dramatu.

Już od pierwszych chwil wyczuwało się, że aktorzy doskonale czują się w granych rolach. Swoje emocje prezentowali z niezwykłą ekspresją (widać to było zwłaszcza w nieustannych „pojedynkach na słowa”), wywołując wrażenie, ze jesteśmy świadkami autentycznej kłótni. Świetną ilustrację rozgrywających się wydarzeń stanowiła muzyka. Budowała napięcie, rozładowywała emocje, wprowadzała odpowiedni nastrój.

Jeśli chodzi o dekorację, to nawiązano przy jej tworzeniu do tradycji średniowiecznego teatru symultanicznego. Rozgrywającą się akcję mogliśmy bowiem oglądać jednocześnie w domu „Królewny” i domu „Harrego”. Nie przeszkadzał przy tym jej skromny wymiar – kilka krzeseł, łóżko, mała kuchenka. Podobnie było ze strojami.

„Jeżeli kiedyś zapytasz, to powiem ci,że bardzo kochaliśmy się z tatusiem…”

Słowa te znakomicie oddają przesłanie sztuki. Żyjemy w świecie rządzonym przez pieniądz, w świecie, w którym nie ma prawdziwej miłości, uczuć, wartości dających poczucie bezpieczeństwa- taka jest obiegowa opinia o naszych czasach.

Czy jednak daje nam to szczęście?

Myślę,że odpowiedź znajdziemy w tej sztuce.

Mateusz Iglik, I Liceum Ogólnokształcące